Home / PIEPRZYKI ;-) / PIEPRZ bo pikantne / RZEŹNIA PANA KRAMERA III I IV ODCINEK – ZALEGŁOŚĆ Z POPRZEDNIEJ SOBOTY

RZEŹNIA PANA KRAMERA III I IV ODCINEK – ZALEGŁOŚĆ Z POPRZEDNIEJ SOBOTY

Przepraszam wszystkich, ale przez mój wyjazd do Warszawy w poprzednią sobotę, aby poznać profesora Frydrychowskiego, zapomniałam opublikować kolejny odcinek powstającej książki Chrisa Tian Woo, pt. Rzeźnia Pana Kramera. Miałam też, przed tym dzisiejszym opublikować artykuł o spotkaniu z profesorem ale zajął mnie mocno mój przepiękny zresztą projekt „Kreatywne Mamy”, który jak wczoraj usłyszałam ma szansę dostać pewien wspaniały patronat. Pisze ma szansę, bo nie chcę wyolbrzymić i pisać jeszcze na razie jaki… Wystawa w każdym razie odbędzie się w Olsztyńskiej Galerii Rynek, 25 maja 2016 r. o godzinie 18:00. Chętnych i ciekawych wystawy serdecznie zapraszam.

Koniec już prywaty, wchodzimy teraz na temat nie dla dzieci, bo dzisiejsze „Kino nocne” ( fragment książki) :-) tylko i wyłącznie przeznaczony dla osób, które ukończyły 18 lat. Tych, co czytają mój blog po raz pierwszy informuję, iż co sobotę publikuje treść powstającej na moją prośbę powieści do rysunków Jacka Nawrota, a autor treści jak widać bardzo fajnie temat ubiera w słowa, dlatego wielkie pokłony i jemu. Jest to horror z elementami erotyki, ale to lektura tylko dla tych o silnych wnętrzach, więc osobom delikatnym mówię już dobranoc, albo zapraszam na moja poezję… znajdziecie ją na pewno w zakładce Twórczość i pasje.

3.

3

Rozmowa z diabłem

Rzeźnik Kramer rzadko miał czas na odpoczynek. W sezonie, gdy dostawał coraz więcej zleceń na swoją sztukę, nie sypiał prawie w ogóle. Kiedy w końcu przyszła noc, że mógł się wyspać, przyśnił mu się niezwykły sen.

Mike odpoczywał na leżaku, na jakiejś łące z drinkiem w dłoni, a wokół błogosławiona cisza. Spokój. I nagle grzmot z nieba przerwał tę sielankę. Mike wraz ze swoim leżakiem poszybował kilkaset metrów w dół.

Spadł, ale nie czuł bólu. O dziwo, nie miał nic złamanego, nawet nie leciała mu krew. Poczuł, że spadł z dużej wysokości, ale nie poczuł uderzenia. Wkoło było ciemno, z prawej strony jaśniała jedynie czerwona poświata. Ta poświata miała rogi i ogon. Kiedy wyłoniła się z cienia, jej czerwień skóry i demoniczny wygląd powiedziały Mike’owi wszystko. To był Diabeł. Szatan. Lucyfer. Belzebub.

Niezależnie od nazwy Mike poczuł się zdziwiony i zaintrygowany tym niezwykłym spotkaniem. Diabeł zrobił krok w lewo, a wtedy zza niego wyłoniła się piekielna czeluść. Ognie piekielne. To było piekło znane z opowieści i wszystkich książek, które Mike czytał jako dziecko.

– Witaj Rzeźniku! – odezwał się Diabeł – Miło gościć w moich skromnych progach tak niezwykłego gościa. Artystę. Gwiazdę. Mordercę! – Diabeł roześmiał się szyderczo.

– Cześć… Diable – zdołał wydukać zaskoczony jeszcze nieco spotkaniem Kramer.

– Och, nie bądź taki nieśmiały. Twoja sława dotarła nawet tutaj. Tworzysz rzeczy niezwykłe. A ci, którzy tworzą w ten sposób są później gośćmi mojego królestwa. Na zawsze! – Diabeł ponownie się roześmiał. – Może drinka? Widzę, że jeszcze nie doszedłeś do siebie po pierwszym szoku, myślę, że szklaneczka whisky dobrze ci zrobi – to mówiąc Diabeł podał Kramerowi szklankę z bursztynowym płynem, która zmaterializowała się w jego szponach nie wiadomo jak.

– Dzięki – ponownie wydukał Mike i wychylił szklankę.

Nagle wypuścił ją z rąk i zaczął pluć. Jego ślina miała czerwony kolor.

– Ty pierdolony oszuście! – krzyknął rzeźnik – Zamieniłeś whisky w krew!

– A czego się spodziewałeś, mój przyjacielu? – Diabeł groźnie popatrzył na Kramera – Jestem powszechnie znanym kłamcą, a Ty mi uwierzyłeś – uśmiechnął się i dodał:

– Przelewasz krew niewinnych ludzi, a sam brzydzisz się ją wypić? Ty? Taki artysta? Taki rzeźnik? Taki morderca?

– Nie drwij – warknął Mike – Moja sztuka wymaga ofiar, ale nie piję ich krwi.

– No to zrobiłeś wyjątek. To krew wszystkich twoich ofiar. Wiesz, ile ich było?

– Nie obchodzi mnie to Diable.

– I tak ci powiem mój artysto. W tej chwili masz na liczniku dwieście siedemdziesiąt cztery zbrodnie. Jesteś najlepszym seryjnym mordercą od czasów Hitlera, Stalina i tak dalej. Ale nawet oni nie mieli takich pomysłów jak ty. No, no, jestem pod wrażeniem, a mi ciężko zaimponować.

– Kłamiesz – rzekł spokojnie Mike – I drwisz. Wiesz co teraz zrobię Diable?

Nagle Mike wyciągnął ze spodni tasak, który zmaterializował się tam nie wiadomo jak. Diabeł popatrzył zdziwiony. Kramer podszedł do diabła i zdzielił go tasakiem centralnie w środek głowy. Rozpłaszczyła się na dwie strony. W środku Mike nie zobaczył nic. Żadnej krwi, żadnego mózgu, żadnych tkanek.

– Rozczarowany? – spytał Diabeł – Jak chcesz mogę tą ciemność przemienić w mózg, krew, coś co tak bardzo dobrze znasz – to mówiąc na chwilę ukazała się w otworze bryła mózgu, ociekająca krwią – Czy teraz czujesz się lepiej?

– Przestań – rzekł rozczarowany Mike i opuścił tasak.

Diabeł powrócił do normalnej postaci. Śladu po uderzeniu tasakiem nie było. Głowa Diabła znów była cała i w jednym miejscu. Diabeł wyjął tasak z dłoni Kramera zrobił zamach i rozpłatał jego głowę na dwie części. Polała się krew, bryznął mózg i tkanki. Ciało Mike’a osunęło się na ziemię.

– A jednak bardziej ludzki niż myślałem – Diabeł kpiąco popatrzył na zwłoki rzeźnika.

Po czym jednym ruchem szponiastej ręki ożywił trupa i przywrócił do normalnej postaci. Kramer jakby w ogóle nie zorientował się, że przez chwilę był martwy. Diabeł rzekł do niego:

– Idź Rzeźniku i czyń swoją powinność – to mówiąc włożył mu do ręki zakrwawiony tasak – Podoba mi się twoja sztuka, a ty jesteś wielkim artystą. Idź synu, miejsce w czeluściach piekielnych masz przygotowane, ale jeszcze nie nadszedł twój czas. Idź dokończyć moje… swoje dzieło.

Trzasnął ogonem o ziemię i Mike’a już w piekle nie było. Gdy się obudził, nie pamiętał nic ze swojego snu. Zdziwił się tylko podczas kąpieli, że na pośladku ma wytatuowane krwią czerwone D.

– Pozdrowienia z piekła – rzekł Diabeł i poszedł dręczyć inne ofiary w czeluściach piekielnych.

4.

Po drugiej stronie lustra

W Paradise Chicken mieszkała sobie niezwykła dziewczynka. Nazywała się Amelia Stone. Była sierotą. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miała roczek. Po ich śmierci, dziewczynką zajmowała się babcia, ale i ona niedawno zakończyła swój żywot w wieku lat siedemdziesięciu jeden. Trzeci zawał okazał się śmiertelny.

I tak sześcioletnia wtedy Amelia, trafiła pod dach znienawidzonego wujostwa Klary i Theodore’a Russów. Russowie byli ludźmi okrutnymi, używającymi przemocy wobec niewinnej sieroty. Amelia czuła się jak w więzieniu. Ze wszystkiego musiała się tłumaczyć, nie wolno było jej się bawić ani psocić, bo ciotka Klara od razu sięgała po wielgachną linijkę i biła ją po rękach.

Wujek Theodore nie był lepszy. Za najmniejsze przewinienie potrafił zlać jej tyłek pasem tak, że jeszcze dwa tygodnie nie mogła usiąść. Obecnie trzynastoletnia Amelia za wszelką cenę, chciała się od nich uwolnić. Poszła, więc do jedynego człowieka, który mógł jej pomóc. Do Mike’a Kramera.

Zabrzęczał dzwonek w sklepie. Mike wyłonił się zza rogu. Zdziwił się na widok dziewczynki. Znał ją z widzenia, ale nie pamiętał jak się nazywała. Chyba była sierotą. Zawsze cicha i spokojna.

– Dzień dobry panie Kramer – powiedziała cicho dziewczynka.

– Dzień dobry, dziecko – odrzekł łagodnie Mike – Czego potrzebujesz? Podrobów? Parówek? A może lubisz pasztet?

– Nie, panie Kramer, dziękuję. Poza tym i tak nie mam pieniędzy. Przyszłam w innej sprawie.

– A więc o co chodzi?

– O pańską sztukę. Chciałabym zrobić taką niezwykłą sztukę. Z siebie i lustra.

– Z siebie i lustra? Chyba nie rozumiem…

– Tak, panie Kramer, już tłumaczę. Chcę by mnie pan zabił i wkomponował w lustro, tak by moja głowa i szyja wystawały z jednej strony, a reszta z drugiej. I chciałabym by podarował ten portret mojemu wujostwu.

– Mam cię zabić, wkomponować w lustro i podarować wujostwu? – Mike’a zdziwiła ta niezwykła prośba dziewczynki.

– Tak, nienawidzę ich i to przez nich chce umrzeć. A po śmierci, karać ich jeszcze swoim widokiem.

– A czemu aż tak ich nienawidzisz?

Amelia rozpłakała się. Mike zdjął fartuch uwalony mięsem i krwią, podszedł do dziewczynki i mocno ją przytulił. Amelia stopniowo uspokajała się i powoli tłumaczyła Kramerowi czym podyktowana jest jej decyzja. Mike zastanowił się. Poprosił Amelię o dodatkowy czas do namysłu i żeby przyszła wieczorem to da jej odpowiedź.

– Dziękuję, panie Kramer – dziewczynka jeszcze raz go uścisnęła i wyszła ze sklepu.

Zgodnie z prośbą rzeźnika wróciła wieczorem. Mike zamknął sklep. Podjął już decyzję.

– Ok, Amelio, pomogę ci. Ale jak zamierzasz mi zapłacić?

– Ukradłam wujostwu wszystkie oszczędności jakie znalazłam. Nie jest tego wiele, raptem pięć tysięcy, ale bardzo mi zależy… Pan wie, panie Kramer.

– Tak, wiem – westchnął Mike – po czym wziął banknoty, które podała mu dziewczynka. – Chodź na zaplecze. Stamtąd jest zejście do piwnicy. Wally Brown przywiózł mi dziś lustro o które prosiłaś. Jest też więcej miejsca na naszą sztukę.

Poszli do piwnicy. Mike wziął do ręki zwykły nóż. Popatrzył na dziewczynkę, a ona na niego. Po czym Amelia przytuliła się do niego, a Kramer wbił jej nóż w plecy i przekręcił. Z ust Amelii trysnęła krew. Popatrzyła na Mike’a z miłością, po czym zwiotczała mu w ramionach. Mike ostrożnie ułożył ciało Amelii na ławie. Teraz czekała go trudniejsza część zadania.

Specjalnym nożem do cięcia szkła wyciął otwór na tyle duży, by zmieściła się w nim głowa i szyja Amelii. Następnie utwardzającym silikonem zasklepił brzegi przy otworze z obu stron. Z drugiej strony lustra było trudniej, bo przeszkadzały mu długie loki Amelii. Ale nie chciał jej golić jak kurczaka. Dziewczynka już dość wycierpiała za życia. A teraz będą cierpieć jej oprawcy.

Mike, zgodnie z ostatnim życzeniem Amelii, wbił trzy małe noże w jej czoło. Jeden z lewej strony, drugi na środku, a trzeci z prawej. Miało to symbolizować jej cierpienie. Powycierał krew z brzegów rany, umył i pochował narzędzia a następnie wyszedł z piwnicy.

Nazajutrz poprosił o pilny przyjazd państwa Russów z zaznaczeniem by nie wzywali policji. Ta i tak niewiele by zdziałała, bo w miasteczku było tylko pięciu czynnych policjantów. Cała reszta przy grubszych aferach dojeżdżała z okolicznych miast i wiosek. Mike robił swoje dzieła także dla nich oraz dla polityków i innych wysoko postawionych dygnitarzy, więc ogólnie go szanowano i dawano spokój. Raz jeden jedyny dostał mandat za złe parkowanie. Zapłacił. Mandat nie był duży, a policjanci wykonywali tylko swoją pracę. Tak jak on wykonuje swoją.

Kiedy Klara i Theodore Russowie przekroczyli próg rzeźni, Kramer natychmiast zamknął sklep, a państwa Russów uśpił gazem. Sam wcześniej założył maskę przeciwgazową i poczekał aż gaz się ulotni.

Państwo Russowie obudzili się w piwnicy, z głowami i rękami w drewnianych dybach. Pierwszy widok jaki im się ukazał to Amelia z nożami w głowie wkomponowana w lustro. Klara krzyknęła, Theodore otwierał usta jak ryba, która próbuje złapać oddech.

Mike obserwował ich po czym rzekł:

– Napatrzycie się na ten obraz przed swoją śmiercią, za to wszystko co zrobiliście Amelii, wstrętne bydlaki!

– Panie Kramer… – zaczęła błagalnie Klara.

Ale Mike już jej nie słyszał. Zatrzasnął wielkie i ciężkie drzwi piwnicy. Ich krzyków nie usłyszał już nikt. Po tygodniu Mike zszedł do piwnicy i posprzątał. Ciała Russów wrzucił do maszyny szatkującej w rzeźni, a ich odpady wywiózł do kanału ściekowego, niedaleko granicy z Chance Valley. Musiał też zdezynfekować piwnicę, po kale i moczu nieszczęśników.

Zniszczył też obraz Amelii. Jej zemsta się dopełniła. Rozbił lustro i uwolnił truchło dziewczynki. Pojechał w nocy na stary, opuszczony i zachwaszczony cmentarz w Scudetto i tam w niewielkiej trumnie pochował dziewczynkę. Trumnę zbił mu znajomy Sida, z drewna które od niego kupił. Wcześniej wykopał dół i powoli z obu stron na specjalnych pasach opuścił trumnę. Był silnym mężczyzną, więc wytargał też z furgonetki dość sporą płytę nagrobną z granitu.

Zamówił wcześniej też na nim napis. Kiedy tylko zakopał trumnę, ustawił nagrobek i popatrzył na niego ze łzami w oczach:

Tu spoczywa Amelia Stone, odważna dziewczynka o wielkim sercu”

– Śpij spokojnie moje dziecko – rzekł Kramer – już ci się nie stanie żadna krzywda.

Po czym wziął łopatę, rzucił ją na tyły furgonu, odpalił silnik i odjechał. A nad grobem Amelii zaświeciła gwiazda. Błysnęła jej szczerym, dziecięcym uśmiechem.

 

 

Autor tekstu: Chris Tian Woo.

Autor rysunków: Jacek Nawrot.

Skocz do I odcinka Rzeźni pana Kramera

Skocz do II odcinka Rzeźni pana Kramera

2 comments

  1. Pozdrawiam cieplutko, majowo i serdecznie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>