Home / INNE / ZŁE WYNIKI, CRP ZNÓW PODSKOCZYŁO – POWRÓT DO DOMU NA ILE? ORAZ RECYKLING SAMOCHODÓW

ZŁE WYNIKI, CRP ZNÓW PODSKOCZYŁO – POWRÓT DO DOMU NA ILE? ORAZ RECYKLING SAMOCHODÓW

DSC_0940[1]

Wczoraj wróciliśmy do domu, ale tylko na jakiś czas, nie chce martwić Szymona, bo prosił mnie abym obiecała mu, że już nigdy nie wrócimy do szpitala a on za to mi obiecał, że postara się jeść warzywa i inne przetwory ważne. Niestety powrót jest nieunikniony, tyle że za dwa tygodnie.

Tak jak się spodziewałam wyniki po antybiotyku znów się pogorszyły jeśli chodzi o zapalenie. Z moich obserwacji wynika, że CRP spada kiedy nie bierze antybiotyku. Więc jeśli będzie nadal wysokie CRP we wtorek, bo wtedy mam iść zrobić mu badanie krwi, już sama na własną rękę, bo tylko pod tym warunkiem nas wypuszczono ze szpitala, to się załamie.

Ponieważ Ob obniżyło się trochę i płytki krwi też, dlatego na razie z tym antybiotykiem nie panikuje, ale znacie moje zdanie na temat antybiotyków, bo nie raz tu krzyczałam i uważam nadal, że te wszystkie antybiotyki trują mi dziecko. Na razie ufam jeszcze tej nowej naszej pani doktor. Wiem, że zauważono także we krwi bakterie Jersinii, skąd te gówno nie wiem, ale czytając opis tj: Jersinioza jest chorobą zakaźną układu pokarmowego, której objawem jest biegunka wraz 
z dodatkowymi dolegliwościami – ostrymi bólami brzucha, wymiotami i/lub wysoką gorączką. Chorobę tę wywołuje bakteria Yersinia, występująca w surowym lub półsurowym mięsie, najczęściej wieprzowinie. Pałeczki Yersinia uważane są za jedne z najczęstszych po Campylobacter jejuni 
i pałeczkach Salmonelli mikroorganizmów, powodujących zakażenie przewodu pokarmowego. 
Są bardzo niebezpieczne, bowiem wiążą się z nietypowymi powikłaniami, absolutnie mi tu ona nie pasuje, raz że Szymek nigdy nie jadł surowego mięsa  a wieprzowiny nie ruszy.

Moje dziecko nie ma bóli brzucha, nie wymiotowało ani razu itp. a jego gorączki to raczej 38,2 nie wyżej i bardziej stany podgorączkowe, które już ustąpiły. Na razie Szymek jest leczony na bakterie w miejscach po ekstrakcji zębów, tyle mi powiedziano, poleczą to i wtedy włączą antybiotyk na Jersinie, choć wcale nie powiedziane że to powoduje ten stan zapalny. Wiem, że ma gorączki i bóle nóg itp. gdy się boi, więc nadal jest zagadką dla lekarzy. Moja intuicja matki mówi, że to coś z kośćmi, albo olbrzymi stres i sprawy jedzeniowe burza cały układ immunologiczny, który broni się i wykazuje zapalenie, ale mnie nikt nie chce słuchać. Jak zagadka się rozwiąże wtedy zobaczymy, oby nie było za późno. Spytałam o rezonans magnetyczny, ale powiedziano mi że on w jego przypadku jest nieuzasadniony i tak mało co pokazuje, bo oni podejrzewają bakterie a tego w rezonansie nie zobaczymy. Cóż ja uważam inaczej ale to nie ja wyznaczam badania.

Całą drogę powrotną płakałam, musiałam ukrywać łzy, aby tylko Szymek nie zauważył, bo wiem że by się zamartwiał. Nie chce aby znów miał podwyższoną temperaturę więc jest to ogromnie dla mnie ważne. Wysiadam nerwowo, nie mogę patrzeć na to spokojnie, jak mój syn z dnia na dzień chudnie, staje się coraz bielszy. Bo on nie jest blady, tylko biały. Do domu nie bardzo mi się wracać chciało. Żeby nie córki i to, że Szymek miał już dosyć szpitala to bym w ogóle nie wracała, po co? Dziewczyny każda mają swoje sprawy, a po za tym nawet to ich nie bardzo cieszy, bo przeżywamy wszyscy tragedię i nikomu nic się nie chce, każdy zniechęcony do życia.

Dziewczyny spędzają czas raczej ze znajomymi, choć młodsza córka pyta zawsze czy może mnie samą zostawić, czy nie będę smutna. Ja sama, więc co to za przyjemność? Smutek i głucha cisza… nawet telewizor mnie już nie bawi. O, jedynie co mi humor poprawia i daje siłę do walki i uśmiechu, to drobne jakieś sukcesy. Choćby dzisiejsza Gazeta Olsztyńska, ten przepis Asi z podziękowaniami moimi za ciasto, dostałam buziaka od niej za to. Kolejno…, spotkanie z młodzieżą pisarską księdza Karola. Zaprosił mnie na ich spotkanie, mam wybrać sobie, którąś sobotę. Musze tą kolejną, bo później znów mnie nie będzie a to coś co kocham robić więc opowiadanie o tym będzie dla mnie tylko przyjemnością, obym tylko była w dobrej kondycji psychicznej, bo przytłaczający stan nie jest pomocny.  Ksiądz Karol poprosił, abym poopowiadała o dziennikarstwie i swoim w tym doświadczeniu. To jest akurat fajne, napędza i naprawdę cieszy, ale cała reszta smuci jak cholera!

W szpitalu to przynajmniej z Szymciem się śmieliśmy, wymyślaliśmy gry, konkursy, zabawy. Wygłupialiśmy się z innymi…  Muszę w domu uśmiechać się i udawać szczęśliwą, ale tak nie jest. Mam ogromny żal do kilku osób, ale o tym nie będę pisać… bo to zbyt prywatne sprawy i bardzo bolą nie tylko mnie, ale i moje dzieci. Może zmienię temat na… może nie weselszy, bo dziś dzień smuty jak cholera, ale choć inny troszkę dla urozmaicenia.

Bardzo brakuje mi normalnego, sprawnego, bezpiecznego samochodu! Jeżdżę jakimś rzęchem, który już się rozlatuje. Jeszcze latem samochód jeździł w miarę dobrze, ale po ostatniej wizycie w warsztacie całkiem jest coś w nim skopane, tak jakby całe podwozie. Kiedyś jeździł tak leciutko, nawet mechanicy mi go zazdrościli, mimo iż ciągle w nim trzeba było coś robić, teraz katastrofa. Nie stać mnie na inny samochód, więc muszę jeździć tym co mam, ale szczerze powiem, że naprawdę już chyba nie jest wystarczająco bezpieczny, ale bez samochodu i to z tak chorym dzieckiem, który się męczy szybko, jak ma przejść jakiś dłuższy kawałek jest naprawdę ciężko.

Jak dojść na badania, jak jechać na jakąś konsultację itp? Nie da rady… W Centrum Zdrowia Dziecka woziłam go wózkiem na badania, bo gdy raz wybrałam się na piechotę, to mówił mi – mamo dlaczego tak szybko idziesz, a szłam wolno naprawdę i że on już siły nie ma i ledwo oddycha, więc z tym Szymcia chodzeniem naprawdę źle. Może teraz będąc w domu choć przez te dwa tygodnie uda mi się go trochę podkurować żywieniowo, aby dostał witaminy nie tylko w tabletkach ale i w sokach, pożywieniu. Może to go wzmocni, aby mieć siłę przejść kolejne antybiotyki to wszystko na razie strzelanie, nic pewnego, że pomoże.

Co do samochodu to znalazłam firmę, która odsprzedaje rozmaite części samochodowe rożnych marek pojazdów a także skupuje auta. Nie wiem czy może komuś się przyda, ale wpisuje. Sama muszę sobie link zapamiętać, bo jeśli nie stać mnie będzie na jakiś sensowny samochód, to muszę go jakoś reanimować… A miałam gdzieś na ferie dzieciaki zabrać… Z Szymka kondycją to pociąg i autobus odpada. Dlatego we wpisie troszkę więc i o tym. http://www.mamauto.pl/ jest to Firma branży motoryzacyjnej, zajmująca się demontażem pojazdów i sprzedażą oryginalnych części samochodowych. Jako nieliczna w Polsce, spełnia wszystkie wymogi w zakresie ochrony środowiska nałożone przez Unię Europejską. Ponieważ firma ta zajmuje się recyklingiem pojazdów troszkę o tym napisze, aby ktoś kto nie wie zorientował się na czym on polega. Recykling jest to zorganizowana działalność, polegająca na odzyskaniu z samochodu wszelkich części i zespołów przydatnych do dalszej eksploatacji, oraz produktów przeznaczonych do powtórnego przetworzenia.

O znalazłam jeszcze przed szpitalem fajne zdjęcie Szymcia z ekstra wozem, :-) wklejam. Mojego Opelka Omegę nie będę wklejać, bo choć śliczny, najśliczniejszy na świecie to zasypany śniegiem biedak i opuszczony.

DSC_0006[1]

Dobrze koniec już myślenia o rozpadającym się samochodzie, bo głowa mnie już na samą myśl rozbolała, skorzystam w wolnej chwili z mamauto, może poskładam go jeszcze jakoś.

Czytam teraz wypis ze szpitala i widzę, że jest zapis: Młodzieńcze zapalenie stawów nie potwierdzone. Choć to na razie dobre, boimy się sterydów! Wtedy miał takie straszne bóle wszystkiego. Gdyby mu te sterydy wpierdzielili, aby tylko sprawdzić CRP czy spada bez diagnozy to bym się wkurzyła. Tak zrobiła doktor z Olsztyna, dlatego szukałam pomocy w CZD. Ale czuje, że sterydami to by go dobili! Wydaje mi się, że problem leży gdzie indziej pamiętam jak kilka miesięcy temu powiedział mi, że nie chce mu się żyć, teraz akurat mi się to przypomniało…. Boże może dlatego on marnieje…- Moje dziecko potrzebuje bezpieczeństwa, stabilności i rodziny…. to niestety mu odebrano i ja nic na to nie mogę poradzić choć starałam się dość długo, aby tak się nie stało.

DSC_0939[1]

 

 

DSC_0942[1]

2 comments

  1. Witaj, dawno u Ciebie nie byłam, bardzo mi przykro czytać co u Ciebie. Pomysl o witaminie C liposomalnej firmy LivOn labs i o skutecznym środku na wzmocnienie układy imminologicznego beta 1.3d glucan firmy transfer point, pozdrawiam i ściskam Merlin

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>