Home / WSZYSTKIE ARTYKUŁY / KOLEJNY TANIEC SZYMKA – CO U NAS SŁYCHAĆ I CO Z JEGO CHOROBĄ

KOLEJNY TANIEC SZYMKA – CO U NAS SŁYCHAĆ I CO Z JEGO CHOROBĄ

Dawno nie pisałam o moim synie, bo i było bardzo źle. Nie miałam siły i głowy opisywać tego wszystkiego. Oprócz choroby widmo, która wyniszczała jego organizm złapał dodatkowo „okropną grypę”, gdzie? Byłam z nim tylko na dwie godziny w szkole. Koło niego siedział chłopczyk, który strasznie kaszlał, jak się okazało mama tego chłopca ma zapalenie płuc i leży obecnie w szpitalu.

Przechodził te dni choroby ciężko. Cierpiał strasznie, bo nawet nie mogliśmy podawać mu mocniejszych leków tylko naturalne, ale i z tym sobie poradziliśmy. Miód, cytryna, czarny bez, herbata ciepła, czosnek oraz te zioła, które przepisała pani biolog na wzmocnienie niektórych organów, czyli witamina C lewoskrętna, olej kokosowy. Z oregano zrezygnowałam na razie, bo miał problemy z połykaniem tabletek a z nosa się lało i lało, oczy łzawiły i puchły, nos bolał od wycierania i jeszcze męczył kaszel. Zero leków, ważniejsza była regeneracja naturalna i poskutkowała. Grypa trwała tydzień i się wykurował… dzięki Bogu. A teraz to tak szczerze powiem, że od momentu kiedy uczestniczyłam na Mszy chwalebnej, na której był człowiek z charyzmatem uzdrawiania, od tego momentu Szymek jest silny. Ozdrowiał raptownie, bo nabiera rumieńców, puls w końcu normalny poniżej setki a to sukces, bo od 4 miesięcy non stop było to na poziomie 120, 130 uderzeń na minutę i wykańczało mu serce. Ach i jeszcze ciągle daję mu żelazo i kwas foliowy, które przepisała mu onkolog, no i witaminę D.

Od rana, po dniu 4 godzinnego uczestnictwa na tej niezwykłej Mszy, Szymek jest radosny, spokojny, ciągle głodny :-), w końcu! Na reszcie! I przybiera na wadze, a to bardzo ważne! Z dnia na dzień jego waga rośnie. Ostatnio jak pisałam ważył 26,6 kg, teraz 27,5 w piżamie a w ubraniu 28,1.  Taki świetny efekt a to raptem jeden tydzień i to jutro minie.

Przedwczoraj to już przeszedł samego siebie, bo nawet o godzinie 18 tej namówił mnie na długi spacer. Poszliśmy do sklepu, do kwiaciarni, bo na drugi dzień wybieraliśmy się na ślubowanie policyjne jego chrzestnej więc bukiecik malutki kwiatków kupowaliśmy.

Później plac zabaw. Jak on to powiedział, musiał sobie przypomnieć, jak to jest się bujać na huśtawce, bo zapomniał. :-) Poszedł spać bardzo późno, ostatnio ma tyle energii. Wczoraj np. tańczył mi o 22 giej… aż musiałam go stopować. Boje się trochę, że znów mu kolana napuchną, jak po ostatnim razie, gdy tak intensywnie tańczył. Ale czy go powstrzymywać? Jak? On to przecież uwielbia… Sami zobaczcie co odwalał mi w kuchni już przed snem, w piżamie. :-)

Cudotwórcze uzdrowienie…

A no i ciągle podlatuje do mnie i całuje z tej radości….:-)

 

 

Ps. Mam już zdjęcia uczniów z Liceum Plastycznego, które robili podczas wydarzenia „Jesteśmy Piękne Zawsze”. Może jutro, a najpóźniej w poniedziałek uda mi się zrobić pełną fotorelację z 8 marca i w końcu pokazać nasze panie- modelki 50,60 plus.  Zapraszam! A tu pod spodem już malutka zachęta…  :-) http://minawetp.pl 

 

2 comments

  1. Cieszę się, że u Was już lepiej. Mam nadzieję, że to co najgorsze, już za wami.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>