Home / WSZYSTKIE ARTYKUŁY / ARCHIWALNE / OD TEGO NIE PRZYTYJESZ! – OSZUKANE KOTLETY SCHABOWE, z czego?

OD TEGO NIE PRZYTYJESZ! – OSZUKANE KOTLETY SCHABOWE, z czego?

Zapewne nie tylko ja poznałam te sztuczki kulinarne, oszukujące nasze brzuchy, ale ponieważ jest to sposób lepszy od każdej stosowanej diety dla obżarciuchów, postanowiłam te oszukaństwa kulinarne dziś opublikować, aby w jakiś sposób pomóc tym wszystkim „Pasibrzuchom”!

 

Być może są jeszcze tacy, którzy o tych kotletach nie słyszeli, to świetne rozwiązanie, aby nie jedząc mięsa czuć mięso i nie tyć!

 

 

Uwaga! Jedząc takie kotlety nawet w sporych ilościach, wcale tak mocno nie przytyjesz, dlaczego?

 

kotlety o smaku schabowego z soi.jpg

 

 

Kiedy dowiedziałam się o tym od koleżanki, która walczyła wtedy, aby mieć ładną sylwetkę, a niestety ciągle jej się chciało jeść i nie miała zbyt dużo samozaparcia, aby się hamować w jedzeniu, pomyślałam:Nie, to nie dla mnie! Nie dam rady tego przełknąć!    Jakże się myliłam.

 

 

W pewnym momencie swojego życia, w desperacji, przechodząc koło pólek w sklepie z soją, spojrzałam na te kotlety i pomyślałam, że są zapewne cholernie drogie, skoro to taki super zamiennik kotletów schabowych.

 

Cena, jaką przy nich zobaczyłam zszokowała mnie na tyle, że kupiłam sobie wtedy z dobrych kilka paczek.

 

Nie są one drogie bo jak na paczkę, która posiada z 15 kotletów, koszt jej to 2 złote z groszami.

 

W domu zrobiłam tak jak mówiła, zagotowałam w garnku wodę, dodałam tam sól i pieprz i włożyłam do nie niej te suche kotlety, aby zrobiły się miękkie, po tym przyprawiłam niektóre przyprawami włożyłam w jajko i bułkę i usmażyłam na patelni.

 

O dziwo faktycznie te kotlety smakowały jak schabowe, więc zjadłam ich wtedy całą masę.

 

kotlet o smaku schabowym z soi z surówką z kapusty kiszonej.jpg

 

Jak wygląda to w porównaniu z prawdziwymi kotletami schabowymi?

 

Najpierw zacznijmy od analizy kotletów z mięsa.

 

Jeden nieduży prawdziwy kotlet schabowy to 100 g mięsa surowego, usmażony z panierką waży około 130 g ale rozpatrując 100 g – to energia 316 kcal, białko 14,8 g, tłuszcz 23,8 g, węglowodany 12,0 g, błonnik pokarmowy 0,7 g.

 

Dla porównania tylko podkreślę, że kotlet z piersi kurczaka zawiera w 100 g porcji 10,20 g tłuszczu.

 

Kotlety o smaku schabowym sojowe, cała paczka czyli około 15 sztuk kotlecików to 100 g.

Takich 15 sztuk kotletów sojowych czyli inaczej 100 g przetworzonej soi – to energia 309 kcal, białko 45,0 g, tłuszcz 1,0 g, w tym kwasy tłuszczowe nasycone 0,2 g, weglowodany21,7 g w tym cukry 11,4 g, błonnik pokarmowy 16,7 g, sól 0,05 g.

 

ZAUWAŻMY,  IŻ ZAWARTOŚĆ TŁUSZCZU W TAKIM KOTLECIE JEST W PORÓWNANIU Z KOTLETEM Z MIĘSA ZNACZĄCO NISKA!

 

W składzie kotletów z soi znajduje się odtłuszczona mąka sojowa 96 % oraz skrobia ziemniaczana.

Widzę na opakowaniu również znaczek, produkt kontrolowany na nieobecność GMO.

 

 

Jak teraz wygląda sprawa samej soi?

 

Oprócz wielu wartości substancji odżywczych, soja zawiera w sobie witaminy tj. B1, B2, B6, PP, E, K, A i C, w niej znajduje się również potas, magnez, fosfor, wapń, żelazo oraz lecytyna.

 

Soja posiada dodatkowo właściwości antymiażdżycowe i podwyższające odporność organizmu. Stwierdzono również, że może być pomocna w obniżaniu poziomu „złego” cholesterolu bez jednoczesnego obniżenia „dobrego”. Pomocna jest także w profilaktyce osteoporozy.

 

Białko soi w porównaniu z białkiem zwierzęcym w znacznie mniejszym stopniu powoduje utratę wapnia. Oczywiście należy pamiętać, że soja może również uczulać, więc alergicy nie koniecznie wszyscy mogą ją spożywać. I tak ze wszystkim należy uważać, aby ją nie jeść długotrwale, nieprzetworzona może przyczynić się do powstania niedoczynności tarczycy.

 

 

Wynalazłam jeszcze fajną ciekawostkę, żeby spalić taki jeden nieduży prawdziwy kotlet schabowy dla np. osoby która waży około 70 kg, potrzebne jest:

 

41 minut jazdy na rowerze.

Jedna godzina intensywnego tańca lub wolnego biegu.

1 godzina i 19 minut spaceru.

1,5 godziny prasowania.

2 godziny i 14 minut prowadzenie samochodu.

 

 A do kotletów z soi polecam kapustę kiszoną, teraz coraz częściej jem ją bez niczego, ponoć taka najzdrowsza, ale pamiętam ją z dzieciństwa przyprawioną.

 

Moja mama do surówki z kapusty kiszonej zawsze dodawała:

Pokrojoną w kosteczkę cebulę, odrobinę pieprzu czarnego, łyżeczkę płaską cukru i polane to niewielką ilością oleju.

 

surówka z kapusty kiszonej.jpg

 

Macie może jeszcze inne przepisy na kapustę kiszoną? Ciekawa jestem,  jak ją pamiętacie, jak przyprawiacie w Waszych rodzinnych domach.

 

Smacznego!

 Wpis archiwalny przeniesiony z poprzedniego bloga minawetp2

 

 

Skocz do innych artykułów w temacie: 

REALNOŚĆ DIETY KOPENHASKIEJ – relacja dzień po dniu z posiłkami i efektami.

 

Skocz do artykułów z kategorii: CIEKAWOSTKI

 

 

Skocz do artykułów z kategorii: KULINARNE

 

12 comments

  1. Po prostu super nie wiem jak dziękować autorowi dzięki niemu udało mi się podejście treściwie do własnego organizmu.

  2. I don’t see many comments here, it means you have not many visitors. I know how to make your blog go viral. If you want to know just search in google for:
    Morniss’s Method To Go Viral

  3. Ja z mięsa jem tylko ryby, innego mięs nie, więc soja u mnie na porządku dziennym. Polecam gulasz sojowy- robię go z podsmażaną cebulę, papryką i groszkiem z puszki. Pycha!

  4. Mino ale jednak smażone to brzuch i tak rośnie. Ze smażonego zrezygnowałam. Pozdrawiam :)

    • Czyli co Teresko? No jakoś trzeba je upichcić, oprócz moczenia w gorącej wodzie, co proponujesz? Wczoraj jadłam tylko takie ale jeśli maja smakować jak schabowy to trzeba je usmażyć, oczywiście szybciutko i króciutko ale trzeba. Pozdrawiam

      • Jeśli już jem takie kotlety, to właśnie takie moczone w wodzie z przyprawami i lekko odciśnięte. Wtedy czuje się lekko i nic mi się nie odbija. Pozdrawiam :)

        • Teresko ale one sa wtedy takie jałowe…, zjadłam je tylko takie namoczone, ale co to za przyjemność, muszę jakoś brzuch oszukać, przecież… :-) Pozdrawiam

  5. su dung do choi tinh duc

    Hi there, I log on to your new stuff daily.
    Your story-telling style is awesome, keep it up!

  6. Nie, nie i jeszcze raz nie! :D Prawdziwy schabowy to jednak prawdziwy schabowy :D Wolę mieć duży brzuch, ale jednak być wiernym moim ulubionym potrawom ;)
    Pozdrawiam! :)

    • Też tak mówiłam sobie za każdym razem Michał ;-) i co? i teraz mam duży brzuch! ;-) Nie! Koniec z tym! Koniec! :-) Pozdrawiam Ps. Wierna TO JA WOLE BYĆ SWOJEMU FACETOWI… a potrawy to…. ech!

  7. Idź za ciosem i nie panieruj w bułce, tylko w sezamie i otrębach. Mieszasz to z jajem, smażysz i nie czujesz różnicy. Tyje się naprawdę nie od mięsa, nawet wieprzowego, tylko od panierki, sosów z mąką, zasmażki, ziemniaczków itp. Smacznego.

    • Zaraz, zaraz Helen… w sezamie? nie jadłam tak jeszcze ale co wtedy bez oleju? bez jajka? jajko chyba musi być co? Dzięki za podpowiedź zaraz sobie zrobię, bo zgłodniałam ;-) pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>