Home / WSZYSTKIE ARTYKUŁY / POMYSŁY JAJCARSKIE – GŁUPAWKA Z NUDÓW LEŻĄC SOBIE NA ODDZIALE W INSTYTUCIE REUMATOLOGII

POMYSŁY JAJCARSKIE – GŁUPAWKA Z NUDÓW LEŻĄC SOBIE NA ODDZIALE W INSTYTUCIE REUMATOLOGII

 

DSC_0587

Tak wiele się dzieje mimo, iż mało badań, że trudno też i o tym nie napisać. Nie samymi smutkami człowiek żyje. Co tu się dzieje?  To co i my sobie wymyślimy, a wymyślamy non stop. Szymek zaczął rysować, Kubuś również, wiec mowie do chłopków – lećcie po pokojach i powiedzcie wszystkim, że pokój 14 organizuje konkurs plastyczny z nagrodami, no to się pytają – a jakie nagrody, – nagrody wymyślimy zaraz i jak już to powiedziałam to dopiero chłopaki zaczęli wymyślać.  Śmieliśmy się z tych ich pomysłów, była to chusteczka z twarzą, która wie co ze sobą robić, sok własnej roboty z niespodzianką, sok Kubuś marchwiowo-jabłkowy, 2 sztuki gum mamb, patrzenie na ciekawy widok z okna u nas w pokoju, zużyta herbata i jedna dziewczynka zgłosiła chęć,11 że zrobi ordery pierwszych trzech miejsc. Panie pielęgniarki miały wybrać zwycięzcę i wybrać trzy nagrody z tej listy, Wybrały 1 – chusteczka, 2 – sok własnej roboty z niespodzianką, – 3 – sok Kubuś.

Oto nasi zwycięzcy:

DSC_0567[1]

 

DSC_0572[1]

 

Jeśli chodzi o Szymka, to też rysował i na jego kartce jest Dziuniek, nasz bohater z gry Dixit z moich skojarzeń, gdy z nimi grałam, ale Szymek nie chciał brać udziału w Konkursie a gdy dodałam jego rysunek, zajął 4 miejsce.

DSC_0565

Ten konkurs to dopiero w nas rozbudził chęci na inne pomysły… Jak z jedną mamą z naszego pokoju zaczęłyśmy wymyślać, to stwierdziłyśmy że musimy zaprzestać, bo zamiast wyjść do domu jak najszybciej, to nas zatrzymają, tak im się to wszystko spodoba i będziemy tu siedzieć miesiącami, a my przecież chcemy już do domu! A pomysł był na konkurs mycia naczyń w zmywaku… no sami widzicie…

Powstał później konkurs, aby przyspieszyć nasze wyjście, by mieli nas dosyć i wyrzucili z tego szpitala jak najszybciej. :-) Konkurs piosenki był idealny, bo hałas mógłby to załatwić, oraz konkurs tańca. Konkurs piosenki nie wypalił, bo nawet ksiądz uciekł jak śpiewaliśmy Ding dong, ding dong, spadł już śnieg i Arkę Noego w celach próby i z tego już zrezygnowaliśmy. :-)

Próby tańca, aby sprawdzić czy chłopaki tańczyć potrafią też się odbyły… więc kto wie…

Może się uda i dostaniemy eksmisję…

Tak czy inaczej Kuba tańczyć umie bez dwóch zdań, ale reszta nie bardzo się rwała, dziewczyny tylko pod naszymi drzwiami krzyczały, że jest kilku chętnych chłopaków w salach obok. Oczywiście chciały ich wkopać.

Acha jeszcze Kochani muszę omówić jeden rysunek, bo dość mocno mnie zainteresował i troszkę rozbawił, narysował go Kubuś, który powyżej tańczy ze mną.

Spójrzcie na rysunek…

DSC_0678

Pytam Kuby – Kubuś opisz mi dokładniej swój rysunek, co na nim jest…

Odpowiedział:Wilk z otyłością, królik z anoreksją, ślepa wiewiórka, upośledzona kaczka, ptak z reumatyzmem i nie mogło zabraknąć pielęgniarki w postaci sowy.

 

A teraz już poważnie, bo śmiechy, śmiechami ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Dostałam od znajomej, która śledzi wpisy na blogu, telefon do pewnego człowieka, farmaceuty, który na podstawie badań i obserwacji wystawia trafne diagnozy. Zwróciłam się do niego z prośbą o pomoc i opinię, analizę stanu dziecka, opisując całą Szymka historie od początku do końca. Nie chce się teraz wgłębiać w tym, bo to zostawię na dalszy wpis, ale wiem na pewno, że jest to pokierowane bardzo dużym stresem, który siedzi w jego głowie i blokuje normalne funkcjonowanie przewodu pokarmowego od każdej komórki, która odpowiada za odżywianie organizmu. Jego organizm nie produkuje armii wojska, która będzie bronić organizm przed jakimkolwiek zapaleniem.

Więcej na ten temat w następnym wpisie, najważniejsze, ze Szymek się śmieje, bawi się i to na pewno jest najlepszym lekarstwem a nie jakieś antybiotyki czy sterydy…ale niestety problemu nie zażegnamy tak szybko, póki jego stres się nie obniży a jest cały czas i tak szybko nie zniknie niestety, mamy większy problem, który już nie zależny tylko ode mnie. Diagnoza w Instytucie Reumatologii trwa dalej … dalej szukamy… innych przyczyn, aby nic nie przeoczyć, bo wszystko ważne. Słuchajcie wiem też, że Szymek cały czas mnie obserwuje, tzn. jaki ja mam humor, jeśli jestem zamyślona i smutna zaraz pyta czy coś się stało, dodając bo widzę że się martwisz… dlatego mój stan musi być wesoły i o to staram się zadbać także tutaj, stad te wszystkie wygłupy z tymi dziećmi. Jedna ciocia, która przychodzi do Piotra dziś mi powiedziała, ze mam świetny wpływ na dzieci, że nadawałabym się na terapeutkę. Bardzo to miłe, więc tym akcentem zakończę ten wpis :-), bo kolejny już może nie być taki wesoły. W moim dziecku choroba postępuje i raczej na razie nie ma możliwości jej nawet śmiechem zatrzymać, choć próbujemy.

3 comments

  1. Jesteś niesamowitą i dzielną babką!

  2. To dopiero trzeba mieć siły, żeby nie tylko organizować leczenie, ale jeszcze wciąż być wesołym i nie dać po sobie poznać, że jest ciężko. Podziwiam i trzymam kciuki, żeby to wszystko szybko się skończyło.
    A mój ukochany film to „Patch Adams” z Robinem Williamsem. Tak cudownie udawał lekarza, który bawi dzieci, bo śmiech to podstawa. Pozdrawiam

    • Widzisz Helen w dzień śmiałam się a w nocy ryczałam, bo gdzieś musiałam odreagować tą bezsilność… Kiedyś koleżanka jak jechałam do Centrum po diagnozę powiedziała: Pamiętaj choćby nie wiem co, nigdy nie płacz przy synie, żeby nie widział Cię smutną. Płacz wtedy kiedy on nie widzi… Pamiętam o tym zawsze, choć nie zawsze mam tyle siły, aby się uśmiechać, dziś jest to ciężkie, ogólnie kiepski dzień dla syna, miał też gorączkę… Pozdrawiam Helen i dziękuję

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>