Home / INNE / REUMATYZM CZY…? SUSZENIE – CZEGO? WSZYSTKIEGO NAWET MOJEJ GŁOWY, MYŚLI

REUMATYZM CZY…? SUSZENIE – CZEGO? WSZYSTKIEGO NAWET MOJEJ GŁOWY, MYŚLI

Szymek w szpitalu oddział rematyczny

 

Kochani.. dziś bardzo smutny wpis, bo niestety nie mogę się skupić a jest kilka ważnych rzeczy, które muszę zrealizować i o których powiedzieć. Jestem bardzo smutna i nie będę cudować tu i udawać wesołą, bo nie jest mi do śmiechu a raczej powiem wprost – Boję się!

Boję się swoich myśli, wyników, pobrań krwi, posiewów tych wszystkich rzeczy, które mnie dotyczą od tygodnia. Mój synek znalazł się w szpitalu. Był chory, na co? Nie wiem. Miał gorączkę w zasadzie tylko, żadnych innych objawów. Nogi go jeszcze bolały, ale przy gorączce to boli wszystko, więc co tu się dziwić. Na te nogi zwróciłam uwagę już rok temu, bo nie mógł chodzić, wywalał się kiedy był chory i brał silne leki, jakiś antybiotyk czy coś tego typu. Już wtedy latałam po chirurgach i prosiłam o jakieś szczególne badania ale mnie wtedy olano, mieli mnie głęboko w G. Miał niedobór witaminy D, rósł szybko więc zwalono wszystko na nogi, wzrost, brak witamin. Dziś widzę bardzo wielkie prawdopodobieństwo powiązania tego co się dzieje. Wyniki wyszły bardzo złe, wiele wskaźników poniżej lub powyżej normy.

Do szpitala nie bardzo chcieliśmy go oddać, ale nie było wyjścia. Konsultacje u innych lekarzy też nakazywały jechać natychmiast.

Jestem z nim w nocy, jego tata w dzień, jest z nami non stop, mimo iż jego koledzy w sali rówieśnicy są sami i dobrze sobie radzą, on jednak ma nas w każdej chwili, każdej sekundzie. Nie dlatego, że tak trzeba tylko dlatego, że my tak chcemy, aby czuł, że z nim jesteśmy. Noce są czasem trudne, bo opieka dotyczy wszystkich. Nie jestem osobą znieczuloną i szkoda mi wszystkich więc pomagam. Jeden maluch płakał to pocieszałam, gładziłam po dłoni, drugi wymiotował to podawałam ręczniczki i wołałam pielęgniarki. Jestem tam po to, aby być. Tak widocznie musiało być, mój syn ma mnie na wyciągniecie ręki, jak tylko budzi się i coś chce, jestem, nie musi się bać, choć boi. Tak bardzo boi się pobrań krwi, ja też się boję jego strachu, dlatego staję się silna i tłumaczę spokojnie nawet z uśmiechem. – Szymuś jak będziesz spokojny, rozluźniony to nawet tego nie poczujesz… udaje się, choć płacze przed, ale później spokój. Kolejne badania już co drugi dzień, po kolei. Badanie krwi to już oczywistość, czekamy na posiewy, na razie nic nie rośnie a antybiotyk na bakterie idzie od 5 dni, czy pomaga? Nie, bo pojawiła się znów gorączka z nasileniem godzinnym. Walka w zagadki, może do czegoś dojdziemy i ustalimy.

Pierwsze wynika jakie miał, gdy trafił do szpitala na oddział VI Reumatologiczno-Endokrynologiczny to:

Płytki krwi 490 a max jest norma 350, biochemia 88,5 a max norma to 5,  MPV 8,5 norma od 9-17, hemoglobina normy bo 10,8 a norma to 13-17, Hematokryt poniżej normy, bo ma 33 a norma to 40-52, MCV 75 a norma to 80-96, MCH 25 a norma to 27-34.

5 dzień w szpitalu po nocy, moje nerwy rozrywają się w środku. Informuje lekarzy, że chcę wszystkie wyniki badań i konsultacje u innych specjalistów od krwi. Informuje i naciskam na kości a nie reumatyzm. Uzyskuje badanie, pobranie szpiku kostnego, przygotowują go do operacji. Dostaje 3 tabletki przeciwbólowe i jakieś krople. Smarują kości biodrowe maścią znieczulającą i zaklejają.

Nie pozwalają mi z nim być przy badaniu. Jest tam 3 lekarzy i sporo studentów. Zgodziłam się aby byli, niech się uczą, podpisałam oświadczenie że się zgadzam na pobranie, informują mnie, że mogą być powikłania ropniak i złe samopoczucie. Stoję pod drzwiami i słucham, dziecko krzyczy, bardzo głośno, ten jego ból wyrywa mi serce. Ten krzyk nie jest zwykłym krzykiem to krzyk okropny, przeszywający, spowolniony tak jakby. Powiedziano mi, że pobranie może trwać 15 minut, trwa 5, udało się pobrać od razu, szybko. Krzyk trwał 10 sekund. Zasnął… Wracam na piechotę do domu… płaczę… musiałam iść… musiałam nabrać mnóstwo powietrza na zaś, aby mieć siłę. Czekam na wynik…

 

W rozmowie z lekarzem mówię, że wolałabym aby moje dziecko miało reumatyzm niż raka ( nie wiem jeszcze co to). Lekarz odpowiada – A ja panią informuję, że nie życzę pani synowi reumatyzmu, bo to już do końca życia i można to przechodzić w strasznych bólach… Faktycznie nie wiadomo co gorsze.

Teraz nawiążę do czegoś istotnego, bo wiem jak to ważne przy wilgotnych mieszkaniach. Sama wychowałam się w takim i faktycznie wielokrotnie czułam kręcenie nóg i rąk w chłodniejsze, wilgotne dni. Wiem, że wiele ludzi po powodziach żyje w niedosuszonych mieszkaniach, a one powodują rozwój grzybów, bakterii. Przepraszam nie mam dziś głowy kompletnie do tego, ale zapiszcie sobie ten link http://www.osuszacze.watersmile.pl/zastosowanie/dom/ może się przyda. Dbajcie o to, aby choć wasze dzieci nie musiały czuć bólu w nogach, stawach. Nie życzę nikomu reumatyzmu ani raka…

 

Nadal czekam na wynik… proszę trzymajcie za nas kciuki…Boże mniej moje dziecko w opiece, zajmij się tym i spraw by wyzdrowiał, proszę….

Oto pewna modlitwa dostałam ją na rekolekcjach, które wyjątkowo i przypadkowo przeszłam.

Kobieta która mi ją dała, chciała mi właśnie ją dać, uważała że mi najbardziej się ona przyda i miała rację, dziękuję Aniu…

Ktoś kto chce się przyłączyć z prośbą o zdrowie mojego Niuśka, przeczytajcie proszę… bez myśli na ten temat, bo wiem, że to wszystko może wydawać się dla niektórych czymś dziwnym.

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie?

Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego i zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamkniecie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i poddanie się Mnie, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg.

To co wami wstrząsa, co was boli bezgranicznie to wasze wątpliwości, wasze przemyślenia, wasze niepokoje i chęć przedsięwzięcia odpowiednich kroków za wszelką cenę, aby zapobiec temu, co was trapi.

Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: „Troszcz się Ty”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy się męczycie i dręczycie, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym oddaniem się Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym oddalił je od was, ale w taki sposób, jaki wy sobie tego życzycie…

Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do waszych planów. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie ” Ojcze nasz”; „Święć się imię Twoje”, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twojego w nas i na świecie: ” Bądź wola Twoja”, to znaczy Ty decyduj. Ja wkroczę z całą Moją wszechmocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. Czy widzisz, że nieszczęścia następują jedne po drugich, że sytuacja wciąż się pogarsza, zamiast się poprawić? Nie przejmuj się, zamknij oczy i powiedz Mi z ufnością: „Bądź wola Twoja, troszcz się Ty. Powiadam ci, że się zatroszczę, że interweniuję jak lekarz, a nawet uczynię cud, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dostrzegasz że stan chorego się pogarsza? Nie przerażaj się, ale zamknij oczy i powiedz: ” Troszcz się Ty”. Zapewniam cię, że się zatroszczę. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach , gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swoimi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.

Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na Moja Miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie ” Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę….

 

Jest tej modlitwy więcej ale nie mam już czasu jej przepisywać, za jakiś czas w wolnej chwili ją uzupełnię, aby mi służyła i innym.  Wiem co myślicie, ja też tak na początku myślałam… ta modlitwa jest tylko dla chętnych…i tych którzy próbują zrozumieć.

 

Pozdrawiam

Mina Wetp

Ps. Kto może niech mi pomoże, nam pomoże modlitwą… wystarczy dowolna… aby szczerze.

 

 

7 comments

  1. Trzymajcie się ciepło! To się niebawem skończy i wrócicie do domu. ON już o to zadba :)

    • Dziękuje Karolino… oby… bardzo bym chciała aby był już zdrowy i nie musiał przechodzić tych wszystkich badań, przebadany został prawie od stóp po głowę. Masa prześwietleń, pobrań krwi, szpik kostny itp… Szymuś jest już wykończony, ale jeden dzień był bez temperatury tzn. tylko stan podgorączkowy. To już sukces.
      Ps. Jestem załamana właśnie dowiedziałam się, że znów miał gorączkę 38 o godz. 15 dziś… a tak liczyłam, ze wyjdziemy ze szpitala najpóźniej we wtorek, bo trzy dni bez gorączki i wypuścić nas mieli.

  2. Jest wynik z pobrania szpiku,niby dobry bo nie ma rozrostu ale jest odczyn infekcji w szpiku, bedzie konsultacja onkologiczna, bialaczka wykluczona, ale nie jest tak ze nic sie nie dzieje, by musieli go calego wszedzie przebadac zeby wykluczyc calkiem… dzis kolejne badania jednak trwaja… szukamy dalej, kolejne pobranie krwi na szersze badania.

  3. … aż trudno wyrazić swoje odczucia… myślami jestem przy was…

  4. Jestem z Tobą w tych trudnych chwilach. Trzymaj się mocno!!!!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>