Home / INNE / WYJĄTKOWY WYWIAD Z PIECZENIEM ŚWIĄTECZNYCH PIERNIKÓW – KSIĄDZ KAROL – KAPŁAN, KTÓRY PRZYPOMINA MI BARDZO NASZEGO PAPIEŻA JANA PAWŁA II

WYJĄTKOWY WYWIAD Z PIECZENIEM ŚWIĄTECZNYCH PIERNIKÓW – KSIĄDZ KAROL – KAPŁAN, KTÓRY PRZYPOMINA MI BARDZO NASZEGO PAPIEŻA JANA PAWŁA II

Wywiad i pieczenie pierników z ksiedzem karolemKsiądz Karol Misiewicz ma coś takiego w sobie i w swoim zachowaniu co powoduje, że myślę o nim jako o przyszłym Papieżu. Jego osoba przypomina mi bardzo Jana Pawła II. Może sami to zauważycie czytając mój wywiad na który zapraszam. Skrócona wersja wywiadu pojawiła się we środę, 23 grudnia 2015 r. w Gazecie Olsztyńskiej. Przy wywiadzie i nagraniu oraz przygotowaniu wypieku pomagały moje córki Asia i Ola ze względu na mój nagły wyjazd z chorym synem do Centrum Zdrowia Dziecka. Moje córki już beze mnie gościły w naszym domu Księdza Karola, także część wywiadu i moje spotkanie z księdzem Karolem było realizowane zaocznie. Niestety nie piekłam pierników ale wierzę, że były dobre, bo gdy wróciłam na Święta to już ich nie było. Mam nadzieję, że docenicie moją pracę, bo bardzo się starałam spisać ten wywiad tak, aby nie było to zauważalne. Pomogło mi w tym oczywiście wideo ze spotkania. Troszkę wprawdzie niewyraźne, bo córka źle ostrość ustawiła, ale myślę że owocne do czytania. :-)
Krótki wstęp o tym, kim jest mój gość specjalny, cudowny człowiek. Ksiądz Karol to Wikariusz w parafii Błogosławionej Franciszki Siedliskiej. Jego wyuczony zawód to kucharz, z zamiłowania poeta, scenarzysta. Urodził się 29 lipca w 1987 roku a święcenia kapłańskie otrzymał w 2013 roku. Jest założyciel Ewangelizacyjnej Grupy Teatralnej. Autor monodramu pt. Confessio, wystawionego w ośmiu parafiach przez adeptkę szkoły teatralnej przy współudziale dwóch połączonych ze sobą chórów z Jonkowa i Gietrzwałdu. Opiekuje się biuletynem, tworzonym przez samą młodzież, działającą w Ewangelizacyjnej Grupie Teatralnej.

ks. karol 4
…..
Przed produkcją trzeba umyć ręce, żeby nie było naturalnych dodatków. :-) Tak zaczyna naszą rozmowę ksiądz Karol – mój gość specjalny w świątecznym wydaniu. Uśmiech na twarzy i mycie rąk to rzecz dla księdza oczywista, nie zdradzimy na razie dlaczego. Powiem tylko, że jest to związane z księdza wyuczonym zawodem i pasją. Przejdźmy więc już do wywiadu i działania.
– Przedstawiam księdzu moje córki Asię i Olę, one też mogą pomagać, aby tworzyła się przy tym wywiadzie ciepła aura rodzinna. :-)
– Będzie ksiądz dziś piekł wyjątkowe pierniki, co jest do nich potrzebne?

– 2 szklanki mąki pszennej, pól szklanki miodu, 3 jaja, pół szklanki cukru, 4 dag margaryny lub masła, 2 łyżeczki przyprawy do piernika, 1 dag sody oczyszczonej i foremki do wycięcia z ciasta kształtu pierników. A jeśli chodzi o ozdabianie pierniczków można je posypać lentynkami takimi cukiereczkami kolorowymi z czekolady mlecznej  oraz orzechami włoskimi.

– Skąd ten przepis?
– Mój przepis ma 21 lat, mam go od mojej mamy, z którą co roku wspólnie je pieczemy i wieszamy na choinkę. – Czyli to tradycja rodzinna… – Tak, pojawiają się u nas zawsze na świątecznym stole. W każdą czwartą niedzielę adwentu całą rodziną towarzyszymy mamie przy wyrabianiu ciasta. A raczej jej nie przeszkadzamy. Obserwujemy mistrza w pracy.
– No to robicie razem, czy tylko patrzycie jak mama robi?
– Gdy mama zrobi swoje, każdy z nas otrzymuje swój kawałek ciasta, z którego może wykrawać przeróżne wzory. Gdy są już upieczone, a w domu unosi się ich przyjemny zapach wprowadzający nas w nastrój świąteczny, odkładamy kilkanaście pierniczków, żeby powiesić je na choince. Choinkę staramy się zazwyczaj ubierać 24 grudnia.
ksiądz i mąka
– Jeszcze nie ma pierników, a już nimi pachnie od samego słuchania. To od czego zaczynamy?
– Momencik, tylko wyjaśnię pani córkom, dlaczego to mycie rąk jest tak ważne i dlaczego ja tak bardzo o tym pamiętam.
– Oczywiście, więc słuchamy…
– Czy wiecie ile brudu jest na rękach? Kiedy wracamy skądkolwiek, a nawet gdy witamy się z innymi ludźmi to już mamy bakterie na dłoniach. Ty też Asiu musisz umyć ręce, bo będziesz mi pomagać. :-) Na egzaminie kucharskim, który miałem okazję zdawać, za nieumycie rąk przed kucharzeniem egzaminatorzy odejmują punkty.
– I odjęli, dlatego ksiądz tak o tym pamięta?
– Nie, nic mi nie odjęli, ja umyłem ręce. :-) Mąkę należy najpierw przesiać. A wałek do ciasta jest?
– Wałek? Oj nie mamy, ale zaraz pożyczymy od sąsiadki… Proszę, już jest. Ale zaraz, to ksiądz jest kucharzem? Uczył się ksiądz gotowania? Gdzie?
– Oj to musiałbym zacząć chyba od początku tą swoją opowieść.
ksiadz Karol
– Dobrze, zamieniamy się w słuch, proszę też coś opowiedzieć o swoim powołaniu, bo ta historia musi chyba być wyjątkowa…
– Będę opowiadał i jednocześnie rozrabiał ciasto. Samo przygotowanie ciasta to nie taka prosta sprawa, trzeba ciągle siekać nożem, nie ugniatać, aby ciasto się połączyło. Poproszę dwie szklanki mąki. Trzeba przesiać mąkę na stolnicę i zrobić w niej dołek, tam będziemy wlewać miód jak się zagrzeje w garnku.
– A jak to było z powołaniem, dlaczego seminarium?
– Było to w pewnym sensie marzenie mojego dzieciństwa. Pamiętam, że jako dziecko ustawiałem krzesło, zakładałem szlafrok, szalik, otwierałem książkę z bajkami. Rodzice siadali na krzesłach i słuchali moich pierwszych kazań. Były one mało związane z tematami wiary, ale był to jakiś sposób na wyrażenia moich odczuć, przeżywanych wtedy emocji. Jednak niestety te marzenie przez dłuższy czas odsuwałem od siebie.
– Dlaczego?
– Nie zawsze miałem tyle wiary w swoje siły, co w dniu dzisiejszym. Na to składało się wiele czynników. Trudne relacje z rówieśnikami. Słabe oceny w szkole. Jednak w tym wszystkim, co mnie spotkało na drodze zwanej „życiem” odczuwałem i odczuwam obecność Pana Boga, który w każdym trudnym momencie niósł mi pociechę i nadzieję, że jestem kimś wyjątkowym w oczach Pana Boga” – tak jak każdy człowiek. Jako nastolatek poznałem „Koronkę do Miłosierdzia Bożego”. Zamykałem się często w swoim pokoju i odmawiałem ją w ciszy. Każda dziesiątka odmawiana była w konkretnej intencji. Jeszcze w tamtym okresie moja wiara nie była zbyt dojrzała. Gdy ktoś w tym czasie otwierał drzwi od mojego pokoju odkładałem różaniec i czekałem na samotność, aby móc dokończyć rozmowę z Bogiem. Sam do dnia dzisiejszego nie potrafię w logiczny sposób uzasadnić swojego zachowania. Dzisiaj otworzyłem się na innych i nie przeszkadza mi ich obecność podczas osobistej relacji z Bogiem. Lubiłem dialogować z Bogiem. Traktowałem Go jako swojego rozmówcę. Przychodząc pół godziny wcześniej na Msze św. opowiadałem Mu o całym swoim minionym tygodniu. W jakimś sensie chciałem znaleźć w Nim tego przyjaciela, którego tak mi w dzieciństwie brakowało. Kiedy skończyłem gimnazjum i stanąłem przed wyborem kolejnej szkoły podjąłem decyzję o zawodzie. Wybrałem Zespół Szkół Gastronomiczno-Spożywczych w Olsztynie. Nigdy orłem w szkole nie byłem. Stwierdziłem, że dobry fach w ręku to zapewniona dobra przyszłość. Przynajmniej coś się umie. Coś się potrafi. O liceum, maturze i studiach nawet nie myślałem. Na pewno było to marzenie, ale wydawało mi się tak nierealne, że nie zaprzątałem sobie nim głowy. W zawodówce radziłem sobie bardzo dobrze. To ta szkoła zmotywowała mnie do cięższej pracy.

– I polubił ksiądz kucharzenie dzięki szkole gastronomicznej, czy objawiło się wcześniej?
– Wcześniej. Kuchnia jest moją pasją. Lubię gotować, piec ciasta. Znane jest takie powiedzenie: „Przez żołądek do serca”. Jako nastolatek często piekłem ciasta. Zawsze miło mi się robiło na sercu, kiedy mogłem swoim wypiekiem poczęstować najbliższe mi osoby. Było to dla mnie wyrażenie miłości do tych, których obdzieliłem. No i w jakiś sposób czułem się sam doceniony. Umiejętność gotowania jest bardzo przydatna w życiu codziennym.
– I potem poszedł ksiądz do seminarium?
– Nie tak prędko. Kiedy skończyłem zawodówkę zapytałem siebie, czy nie warto byłoby ukończyć chociaż liceum uzupełniającego. Mając osiemnaście lat podjąłem pracę jako stażysta w jednej z olsztyńskich restauracji, jednocześnie rozpocząłem naukę w liceum wieczorowym. Przyznam, trudno było pogodzić te dwa światy. W dodatku myśl o kapłaństwie powracała nieustannie. Bardzo lubiłem chodzić do kościoła na msze święte, obserwować kapłana podczas czynności liturgicznych. Miałem pragnienie dzielić się z innymi swoim świadectwem życia i tym samym nieść nadzieję tym, którzy w jakiś sposób zmagają się z własnym ograniczeniami, niekiedy nałożonymi przez innych. No dobrze, teraz zagrzejcie w garnku miód, musi być gorący, taki będziemy wlewać w tę dziurkę w mące.
– Dobrze, już się robi. Czym jest dla księdza kapłaństwo?
– Kapłaństwo było i jest dla mnie dzisiaj wielkim skarbem. Daje przeogromne możliwości służenia Bogu i innym. A o to przecież chodzi. Zatem zdecydowałem, że jeśli Bóg pozwoli i zdam wszystkie egzaminy maturalne, pójdę do seminarium. Matura poszła pomyślnie, a ja już trzeci rok będę kapłanem.
– Proszę gorący miód, wlewamy?
– Tak, ale uwaga, będzie teraz najtrudniejsze zadanie, bo musimy wlewać go pomalutku, siekać to wszystko i pilnować, aby nam się nie rozlewało po bokach. Miód dodaje aromatu, smaku i słodyczy naszym piernikom.
– A czy musi być miód koniecznie? Nie można użyć do tego cukru?
– Nie, bo właśnie miód jest najważniejszym składnikiem, to on scala tutaj wszystko. Dla mnie sam miód ma taki aromat, że od razu przypominają mi się święta. To ciasto bardzo szybko się robi, później się je długo wykrawa foremkami w różne kształty.
– Jest jeszcze coś, co ksiądz lubi robić oprócz kucharzenia i służenia panu Bogu?
– Moją pasją, zaraz po kapłaństwie, jest poezja. Poezja pozwala mi przelać moje emocje, uczucia. Sztuka dobrze wyrażona pozwala uwrażliwić niejedno serce. Z miłości do poezji otworzyłem się na teatr. W szkole, w której pracuję jako nauczyciel katecheta, założyłem koło teatralne, które już po raz trzeci wystawi tuż przed świętami przedstawienie szkolne. Tym razem mojego autorstwa. Sztuka opowiada o przemijaniu. Przemijanie jest nieodłącznym aspektem życia tu na ziemi. Śmierć nie jest wcale zła. Ona stanowi bramę do życia wiecznego. I to staram się wyrazić w swoim przedstawieniu. W parafii również prowadzę koło teatralne. Staram się z młodymi ludźmi poprzez sztukę przedstawić wartości, które dla każdego z nas powinny być fundamentem życia. Wystawiliśmy już kilkanaście krótkich przedstawień i co roku przygotowujemy Misterium Męki Pańskiej.
Poproszę łyżeczkę, dodamy teraz przyprawy korzennej, bez niej nie może powstać piernik. Jedna łyżeczka na razie wystarczy, teraz jeszcze pół łyżeczki sody oczyszczonej, wbijemy jedno jajko i wszystkie te składniki musimy cały czas siekać nożem. Jeszcze pół szklanki mąki, będziemy ją powoli dosypywać i teraz dopiero się zacznie taniec z gwiazdami, a raczej z naszym ciastem, bo będziemy je ugniatać. :-) Jeszcze duża łyżka masła i znów ugniatamy, oczywiście dłońmi.
– A umie ksiądz tańczyć?
– Mogę nie odpowiadać? :-)
– No dobrze, to odpuszczę ale słyszałam od córek, że ksiądz umie grać na gitarze? Grywa ksiądz i śpiewa ze swoimi parafianami?
– Oj to nie tak, ja się dopiero uczę. Jak każda pasja wymaga ode mnie pilności, wytrwałości, cierpliwości. Ale mam wrażenie, że idzie mi z tym coraz lepiej. Podobno niektórzy są już w stanie wywnioskować z mojej gry, jaka to melodia. Na razie grywam raczej tylko w swoim pokoju. :-) Dobrze, o tańcu też powiem. Może was zaskoczę, ale ja kocham tańczyć, taniec też jest moją pasją. Nie umiem jakoś tak specjalnie, ale tańczę po swojemu, to też pozwala mi bardziej otworzyć się na ludzi.
– A kiedy ostatnio ksiądz tańczył?
– Ostatni raz na spotkaniu integracyjnym z młodzieżą.
– A umie ksiądz tańczyć makarenę?
– No pewnie! :-)
– No dobrze, temat randek i miłostek niedozwolony, więc chociaż o kłótnie zapytam, no choćby z rodzeństwem, kolegami…przecież na pewno jakieś musiały się kiedyś zdarzyć…
– Kłótnie są wynikiem nieporozumień. Jest wiele takich momentów, kiedy się z kimś nie zgadzam. I nawet jeśli wejdę z kimś w konflikt, to później następuję ostudzenie emocji i przychodzi opamiętanie. Słowo „przepraszam” jest bardzo trudne do wypowiedzenia. Dlatego zresztą jest takie piękne. Jednak, czując taką potrzebę staram się zażegnać wszelkie konflikty z innymi. Chrześcijanin nie powinien się gniewać, chować urazy. I staram się tak żyć.
Zaraz będziemy ciasto wałkować, potem musimy wykrajać wzorki. Foremki przywiozłem ze sobą i nawet papier do pieczenia, bo nie będziemy się bawić w smarowanie blaszki.
ksiądz i zabawne wykrajanie
– Mama od dziecka was uczyła robić te pierniki?
– Już od lat najmłodszych. Mam takie wspomnienie z dzieciństwa, że gdy zostawało mamie takie ciasto z części niewykorzystanej, dostawaliśmy zawsze po takim placku i wykrawaliśmy z tego co chcieliśmy, bałwany, Mikołaje, domki. Nie używaliśmy do tego już żadnych foremek. To była dla nas wielka frajda, a przy okazji nauka robienia tych świątecznych pierniczków.
– Ksiądz ciągle dodaje tej mąki to tak ma być, nie będzie jej za dużo?
– Właśnie dobre pytanie… lepiej czasami mniej dać na samym początku a później podsypywać na deskę, aby się fajnie ciasto lepiło.
 – Ile takich pierników wychodzi z 60 dag mąki?
– Około 100, dlatego my podczas tej rozmowy zrobimy tylko z połowy, bo inaczej byśmy robili je do północy. :-)
ksiądz i pieczenie
– A jak długo się piecze?
– 20 minut. Ciasto trzeba podzielić na dwie części i rozwałkować na placek, a z niego wykrawać pojedynczo kształty. Połóżcie na blaszkę papier do pieczenia, będziemy kłaść zaraz te kształty z ciasta. Rozbij Olu całe jajko w miseczce, będzie potrzebne do smarowania tych pierników, zanim włożymy je do piekarnika. Dzięki temu nabiorą blasku. Piec rozgrzewamy do 180 stopni, ciastka smarujemy tym roztrzepanym jajkiem, a żeby ładnie wyglądały warto je ozdobić tą naszą posypką. Zobaczcie, jak w piecu urosły, to za sprawa sody oczyszczonej, ona działa jak drożdże.
– Bardzo dobre, udało się! Dziękujemy!
Na koniec ostatnie pytanie. To nasze pieczenie było pełne śmiechu i zabawne, czy ksiądz zawsze jest taki wesoły? – Ludzie często pytają, dlaczego tak dużo się śmieje. Odpowiem prosto… bo życie trzeba brać z humorem. Świat ogółem jest tak poważny i tak nas wszystkiego uczy, że trzeba czasem się po prostu uśmiechnąć, to jest jedyne lekarstwo, które jeszcze nie zostało opodatkowane, a rzeczywiście pomaga. Tego uśmiechu wszystkim Wam życzę na te nadchodzące Święta. Ogromnej masy uśmiechu, radości. Szczęść Boże.
DSC_0047
 Nawlekanie pierników na nitkę.

 

Ksiądz Karol uczestniczył w pieczeniu pierników, ale i również po wykonanej pracy porozmawiał z młodzieżą, śpiewali kolędy i grali na gitarze.

12 komentarzy

  1. To jest naprawdę fascynujący wywiad, dziekuję

  2. Rzeczywiście bardzo fajny ksiądz i wesoły co widać po córce, bo chyba dobrze się bawiła.

    • O tak Katio, gdy przesłuchiwałam- oglądałam na video w nocy w CZD spotkania z pieczeniem u nas w domu pierniczków to co chwila się śmiałam było bardzo zabawnie… Pozdrawiam

  3. Po zdjęciach widać że było grubo. Ksiądz jak najbardziej spoko na gitarze gra to już coś

  4. Przepiękny blog, wywiad również

  5. Dobre chociaż były te pierniczki? :-)

  6. Wyjatkowy wywiad… Pozdrawiam ciepło

  7. U nas w kosciele tez jest fajny ksiądz a dzisiaj to rzadkość

  8. Podziwiam, oj podziwiam pomysłowość i organizację

Leave a Reply

Your email address will not be published.