Home / KULINARNE / SZALEŃSTWA ŚWIĄTECZNYCH WYPIEKÓW- MY I ALUTKI PIERNIKI

SZALEŃSTWA ŚWIĄTECZNYCH WYPIEKÓW- MY I ALUTKI PIERNIKI

 

 

 

świąteczne pierniki

Tak.. to my w aurze świątecznej ale nie tylko, jest też jeszcze jedna okazja, jak co roku… a jaka? :-) Urodziny Asi, mojej córki. Zawsze mamy dwa smakowite szaleństwa.

Jeśli miałabym żyć wspomnieniami to chyba bym się zapłakała, więc wspomnieniami nie żyję i idę dalej. Tak trzeba, tak muszę. Rok temu Szymuś był bardzo chory. Przebywaliśmy w tym czasie w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Na pewno wiele osób, choćby ze szpitala jest ciekawych jak Szymek.

 

Szymek ma się świetnie! Chłopak ma apetyt… trochę może ostatnio za dużo je, ale nie chcę nawet przypominać sobie tych dni kiedy codziennie jego waga spadała, a ja po nocy spać nie mogłam bo czuwałam patrząc na niego i modląc się, aby rano miał siłę otworzyć oczy i wstać. Ale dobrze to już za nami i niech nigdy nie wraca. Co mu było? Wydaje mi się, a raczej wiem to na pewno, że to wszystko było na tle nerwowym. Świat mu się rozsypał, nie mógł sobie z tym poradzić. Jest już dobrze. Choć ciągle muszę uważać na swoje emocje, bardzo mnie obserwuje… więc jego zdrowie zależy ode mnie, od mojego nastroju.

świateczne ierniki Szymek

Teraz chłopak śpi fajnie, puls normalny nie goni jak rok temu i jeszcze w wakacje… Zadowolony, spokojny, uśmiechnięty i szczęśliwy. A dzięki temu ja też.

Jesteśmy bezpieczni. Piękne własne mieszkanie… wprawdzie zalaliśmy wczoraj sąsiadów, jak? Nie wiem, może uszczelka a może zła instalacja w łazience w prysznicu. Na to zwrócił uwagę sąsiad, bo chyba sami też mieli z tym kiedyś problem i nie używają już tego… nie wiem ale najważniejsze, ze jest ciepło, dach nad głową, rodzinnie… i razem. No i teraz już nie pana od anteny ale szukam hydraulika. Chętnych zapraszam do kontaktu oczywiście. :-)

Nawet te święta mnie cieszą bardzo, mimo śmierci mojej mamy. Zmarła miesiąc temu. Mam jej choinkę u siebie, lampki padły ale choinka stoi, kolorowa babcina. Mama jest z nami. Jeszcze ani razu mi się nie przyśniła, czyli znaczy to, że jest jej dobrze i jest spokojna o mnie, o moje dzieci. Asia nawet dostała od babci urodzinowy prezent. Babcia jeszcze przed śmiercią kupiła i czekał na 19 grudzień.

 

Dziś wszyscy siedzieliśmy razem przy obiedzie… jakie to cudowne uczucie… mieć przy stole nawet tą moją zbuntowaną najstarszą córę… Mówiła, że nie będzie jadła z nami ale jednak w ostatniej chwili powiedziała: – tak idę do was. Jestem szczęśliwa! Czuję to, jesteśmy razem i to daje mi siłę.

Tak bardzo kocham swoje dzieci… wiem, że powinnam być dla nich sroga, aby mi na głowę nie wchodziły ale słyszeć od nich, że jest się najlepszą mama pod słońcem jest niesamowite! Dlatego nie zamierzam się zmieniać, a niech tam trudno… Mimo iz mój syn czasami przy tacie mówi, że nie da się ze mną wytrzymać wiele razy mi powtarzał, że kocha mnie najmocniej na świecie i zawsze przy mnie będzie, nigdy mnie nie zostawi…. Cudeńko te moje! Cieszę się, że mimo różnych domowych kłótni lgną do mnie te moje dzieci, lgną do domu jest w nim ciepło i miłość może dlatego.

 

Dobrze już dość tych zwierzeń stęsknionych… bo Alutkowe pierniki czekają… Zresztą jutro przepis podam, dziś tylko zdjęcia, bo już późno. Wzięło mnie coś na pisanie, tęskniłam za tym. Oj bardzo… bardzo… Ale to wszystko spowodowane było moją pracą… ech to kolejny długi temat. Dobrze mieć pracę i robić pożyteczne różne rzeczy.

A propos pracy przemycę jedno jedniuteńkie zdjęcie :-) tylko ciiii…. bo chyba nie powinnam.

DSC_0188

Alutkowe Pierniczki – Jak dziś w naszym domu powstawały?

praca wrze

Dziś mieliśmy towarzystwo.. wyprawiliśmy przy okazji Asiu urodziny. 16 te urodziny. Sto lat córeczko!

praca wre2

DSC_0284

DSC_0275

DSC_0261

DSC_0250

 

One comment

  1. My pierniczki pieczemy jutro!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>